
Przymiotniki wydają się najłatwiejszą częścią angielskiego – przecież wystarczy powiedzieć, że coś jest „big” albo „nice”. Kłopot zaczyna się, gdy trzeba ustawić trzy przymiotniki przed jednym rzeczownikiem, porównać dwie rzeczy albo odróżnić „bored” od „boring”. Zamiast wkuwać wszystko naraz, można rozłożyć ten temat na kilka krótkich sesji, a każdą zakończyć testem – a na końcu artykułu sprawdzić, jak dobrze już czujesz angielskie przymiotniki.
Przymiotniki są wszędzie: w opisie osoby na egzaminie ustnym, w recenzji filmu, w mailu z reklamacją. Błąd w ich formie rzadko blokuje zrozumienie, ale szybko pokazuje, że język jest „szkolny”. Dobra wiadomość jest taka, że zasady są dość przewidywalne, a na stronie o przymiotnikach w serwisie gramatyka-angielska.info zebrano je w siedmiu krótkich lekcjach – od wprowadzenia po zaznaczanie tych samych poziomów.
Poniżej propozycja, jak rozłożyć ten materiał na mniej więcej tydzień: po jednym zagadnieniu dziennie, z przykładami i szybkim sprawdzeniem.
To temat, który najczęściej zaskakuje. Po polsku mówimy „piękne, stare, czerwone francuskie krzesło” w dość dowolnym szyku, a angielski ma ustaloną kolejność. Lekcja w serwisie podaje ją tak:
Przykłady z lekcji: a lovely, big, white dog, a beautiful, old, red, French chair. Dobry trik to ułożenie sobie tej listy jako rymowanki albo skrótu i opisanie w ten sposób kilku przedmiotów z własnego pokoju. Potem przychodzi pora na test z kolejności przymiotników – kilka minut wystarczy, żeby zobaczyć, co już siedzi w głowie.
Stopień wyższy (comparative) i najwyższy (superlative) pozwalają porównywać. W krótkich przymiotnikach zwykle dodaje się końcówki -er i -est (small – smaller – the smallest), w dłuższych – more i the most (interesting – more interesting – the most interesting).
Warto zwrócić uwagę na drobne zmiany w pisowni, które lekcja pokazuje na przykładach: happy – happier (y zmienia się w i) oraz big – bigger (podwojona spółgłoska). Do tego dochodzi krótka lista wyjątków do zapamiętania na pamięć: good – better – the best, bad – worse – the worst, far – farther/further – the farthest/the furthest.
Ćwiczenie na te dwa dni: porównać ze sobą trzy miasta, trzy przedmioty szkolne albo trzy seriale – najpierw w stopniu wyższym, potem najwyższym.
To klasyczna pułapka. Przymiotniki z końcówką -ed opisują to, co czujemy, a te z -ing – to, co wywołuje uczucie. Lekcja w serwisie ma przykład, który dobrze zapada w pamięć: I'm bored to „jestem znudzony”, a I'm boring – „jestem osobą, która nudzi innych”. Podobnie: an exciting book, ale I was very excited about this book.
Prosty sposób na utrwalenie: wypisać pięć par (bored/boring, interested/interesting, tired/tiring…) i ułożyć z każdą dwa zdania o sobie.
Na koniec tygodnia dobrze jest połączyć wszystko w jednym zadaniu: opisać po angielsku osobę, miejsce albo przedmiot, używając kilku przymiotników w poprawnej kolejności, jednego porównania i jednej pary -ed/-ing. Takie opisy pojawiają się na egzaminach ustnych i pisemnych, więc ćwiczenie przydaje się podwójnie. Pozostałe lekcje – o rodzajach i formach przymiotników czy o przymiotnikach w parze z innymi częściami mowy – można dołożyć w kolejnym tygodniu.
Przymiotniki łatwo lekceważyć, a to właśnie one decydują, czy opis brzmi naturalnie. Najlepiej uczyć się ich partiami: najpierw kolejność, potem stopniowanie, na końcu różnica między -ed i -ing. Każdą część warto sprawdzić krótkim testem i od razu użyć w kilku własnych zdaniach.
5 pytań · minuta